niedziela, 13 października 2013

Rozdział 10

- Najadłaś się? - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Tak, bardzo pyszne. Koniecznie musisz podać mi przepis - powiedziałam cwaniacko.
- Nie ma mowy. Jak będziesz miała ochotę na naleśniki to ci je przygotuję, ale przepisu ode mnie nie dostaniesz.- uśmiechnął się.
- Jesteś pewien?
- Jak najbardzi... - nie dokończył bo zaczęłam pocałunek. Jego wargi były takie gorące. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, dlaczego tak postąpiłam. Chciałam odpowiedzieć na swoje pytania lecz nie znałam odpowiedzi.
- Nawet w ten sposób nie dostaniesz tego przepisu  - powiedział na co ja strzeliłam wielkiego buraka.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

JUSTIN

Widziałem, że się speszyła. Nic z tym nie zrobiłem. Ale w na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. 
- W takim razie ja pozmywam- powiedziała nieco speszona dziewczyna.
- Poczekaj, został mi jeszcze jeden naleśnik do usmażenia, wtedy się wszystkim zajmę.
-Justin, doceniam twoje starania, ale to ja powinnam się wszystkim zająć.
- Kochanie, musisz mi pozwolić się odciążyć- wypowiedziałem te słowa najseksowniej jak tylko potrafiłem.
- Skoro tak to posprzątaj dom, skoś trawnik... - postanowiła to chytrze wykorzystać.
- Ej, nie przesadzasz? - zapytałem i zrobiłem minę typu WTF?
- No wiesz, że  żartuję. Dlatego ja pozmywam a ty idź do stołu i jedz naleśniki.
- Skoro mój misio nalega.- dodałem z wielkim uśmiechem na twarzy. 
Od zawsze uwielbiałem naleśniki i zawsze podglądałem jak moja mama je przygotowuje. I nigdy nie przypuszczałbym, że potrafię je zrobić. No, ale cóż ja jestem Justin. Czy ja kiedykolwiek coś zepsułem? W sumie to tak i w myślach zacząłem wymieniać. Z zamyślenia wyrwała mnie Selena chlapiąc mnie wodą, dużą ilością wody.  Doszło do tego, że moja koszulka została totalnie przemoczona. Ona wciąż stała i wpatrywała się we mnie.
- Nie żyjesz - wydusiłem i zacząłem za nią biec.
-Nie Justin, proszę Cię!!!
-Już za późno- staliśmy pod ścianą, uniemożliwiałem jej każdy ruch.
- Przepraszam puść mnie- namiętnie wbiła się w jego usta
- No takie przeprosiny to ja rozumiem.
-Przestań- wyrwała się z jego objęć i poleciała do pokoju.
Rzuciła tylko:
- Zadzwonię do siostry, zapytam co i jak?
Nie odpowiedziałem, poszedłem na dół zostawiłem jej karteczkę z napisem :" Idę do domu przebrać się, wykąpać. Wpadnij jak będziesz chciała. Kocham Cię Justin :*"

SELENA

Musiałam zadzwonić do siostry dowiedzieć się jak się czuje, kiedy pogrzeb rodziców i gdzie ta ceremonia się odbędzie, wiem, że źle postąpiłam wobec Justina zostawiając go samego. Może się obraził, z zamyśleń wyrwał mnie głos mojej siostry, która chyba po raz piąty wrzeszczała do słuchawki jedno słowo : Halo!
-Hej, sorki, zamyśliłam się!
- Spoko, nie martw się.
-Kiedy pogrzeb?
- Niedługo, za kilka dni mam samolot do Ciebie, rodzice też nim polecą, wtedy razem pójdziemy do kościoła i porozmawiamy z księdzem, ustalimy też datę w zakładzie pogrzebowym. Nie martw się już. Wszystko będzie dobrze.
- Cieszę się, że mam Ciebie i Justina
- Co? Jakiego Justina?
- Spokojnie, poznasz go jak przyjedziesz.
-Okej, kończę, bo przyszła pani z hotelu. do zobaczenia. Pa
- Pa, trzymaj się.
Rozmowa dobiegła końca, zastanawiało mnie co robi Justin. Więc poszłam na dół. W kuchni leżała kartka. O matko jak on ślicznie pisze. Nie zamierzałam przeczytać, tylko zapatrzyłam się w te pięknie napisane litery. OKEJ. Dość tego, muszę przeczytać co tam napisał. Uśmiechnęłam się i poszłam na górę w poszukiwaniu nowego stroju. 
Założyłam to, zrobiłam lekki makijaż i zeszłam na dół. Do ręki wzięłam telefon i klucze. Wyszłam z domu, za kluczowałam drzwi i poszłam w stronę domu Justina. Pewna siebie podążałam do drzwi. Zadzwoniłam dzwonkiem. Po minucie drzwi otworzyła mi kobieta. w mojej głowie rodziły się setki nowych myśli.


Zachęcam was do czytania tego wspaniałego bloga

1 komentarz: