sobota, 29 czerwca 2013

WAŻNE

Moi drodzy! Z dnia na dzień liczba wyświetleń maleje i to znacznie maleje.Dlatego od dziś historia jest zawieszona. Szkoda. Cieszyłam się z tego, no ale cóż wyszło jak wyszło. Miałam napisane idealne(moim zdaniem) rozwinięcie. Trudno. Proszę o komentarze,bo sama nie wiem czy pisać dalej dla tej garstki osób czy zakończyć tę historię.

piątek, 28 czerwca 2013

Rozdział 8

SELENA

Dostałam straszny telefon od siostry z Egiptu. Moi rodzice... Oni... Oni nie żyją. Roztrzaskałam swój telefon o podłogę. Chwyciłam nóż. Chciałam się pociąć, znowu. Lecz przypomniały mi się słowa Justina. Nóż nadal trzymałam w ręce. Usłyszałam, że Justin wchodzi do domu. Widziałam jego przerażenie w oczach. Opuścił torby tłucząc przy tym słoiki i butelki. Ruszył w moją stronę ocierając mi łzy.
- Kochanie co się stało?
- Moi... Moi rodzice... Oni...
- Co z nimi?
-Oni...
- Mieli wypadek?
- Tak..., ale wypadek... śmiertelny .Casie dzwoniła.
- Co teraz?
- Chcę tam lecieć... z Tobą. Jeśli tego zechcesz...
- Jasne, że tak. Nie zostawię Cię w takiej chwili. Zawszę będę przy Tobie na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Możesz na mnie liczyć
- Dziękuję.                                                                                                                                                  

JUSTIN

Nie ukrywam. Ta wiadomość mną wstrząsnęła. Nie mogłem w to uwierzyć. Byli tacy młodzi. Co się mogło stać? Chyba znałem odpowiedź, ale mimo to nie chciałem rzucać oskarżeń. Miałem podejrzenia co do Tima. W końcu groził Selenie, że jeszcze pożałuje, ona i jej siostra. Bonus. Obie ucierpiały z powodu jednej tragedii. To musiał być on, ale nie wspominałem o tym przy Sel. Wiedziałem, że ta informacja może tylko zaszkodzić. Milczałem. Dziewczyna płakała. Nie mogłem patrzeć jak cierpi. Wziąłem ją w swe ramiona i zaniosłem na górę, do jej sypialni. Delikatnie położyłem jej ciało na łóżku.
- Justin, zostań przy mnie. Proszę.
- Jak sobie życzysz kochanie tylko zamknę drzwi i rozpakuję zakupy i do Ciebie wracam. Tylko nie rób nic głupiego. Proszę Cię.
- Nawet nie mam na to ochoty nie wspominając już o sile.
Poszedłem na dół zamknąłem bramę, samochód, drzwi od domu, rozpakowałem zakupy i wbiegłem jak wariat po schodach. Wszedłem do jej sypialni. Sprawiała wrażenie śpiącej dziewczyny i  gdy chciałem ją zostawić samą z myślami rzekła:
- Przytul mnie tak, jak kiedyś robił to tata. Chcę poczuć twoją miłość. Chcę poczuć się kochana. Chcę mieć przy sobie kogoś, komu mogę zaufać
- Jak sobie życzysz księżniczko. Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa, choćbym miał zdobyć gwiazdkę z nieba. Wiedz,że jesteś tą jedyną, tą z którą chce spędzać swoje dobre i złe chwile, przy twoim boku chcę spędzić te ostatnie chwile.
- Justin skończ!!! Masz przed sobą całe życie.
- Przecież nie wiesz co się stanie za parę lat, a nawet chwil, dni.
- Wiem tylko jedno. Chcę umrzeć pierwsza. Nie mogłabym przeżyć kolejnej straty kogoś ważnego.
Z moich oczu poleciały łzy. Czułem, że jej słowa są naprawdę szczere,że czuje to samo. Przytuliłem ją bardzo mocno i bardzo długo. Zasnęła w moich ramionach. Delikatnie ją odłożyłem i położyłem się obok niej tak, by poczuła moje ciepło, tak by poczuła bicie mego serca. Wtuleni w siebie przespaliśmy całą noc. Gdy rano otworzyłem oczy ujrzałem rozpłakaną twarz Seleny, po której dalej spływały łzy, gorzkie łzy. Otarłem je.
- Justin, kochanie, powiedz, że to tylko sen.
- Chciałbym, ale niestety nie mogę tego zrobić, choć wiem, że sprawiłoby ci to radość. Proszę, nie smuć się. Uśmiechnij się! Chcę zobaczyć twoją radośnie uśmiechniętą twarz.
Uśmiechnęła się. Choć to nie było prawdziwe poczułem ulgę na sercu wiedząc, że może już się uśmiechnąć. To dobry początek.

SELENA


Czułam, że to Justinowi mogę w pełni zaufać. Chciałam podzwonić po rodzinie, poinformować ich o całym zajściu. Ale z jednej strony nie chciałam ich martwić. Pewnie mieli dużo swoich problemów.

środa, 26 czerwca 2013

Rozdział 7

JUSTIN

Wiem, że chciała być sama, ale nie pozwoliłem na to. Domyślałem się jakie myśli przebiegały w jej głowie więc z troski pojechałem za nią.Chciała mnie spławić. Nie było to miłe, ale i tak zostałem. Próbowałem ją pocieszyć. Nie było to łatwe. Wreszcie doczekałem się chwili, w której wstała. Nie wyszło to na dobre. Oczywiście zmyła z siebie rozmazany makijaż i poprawiła włosy. Niepokoiłem się czemu to tak długo trwa? Postanowiłem to sprawdzić zastałem Selenę z żyletką w rękach. Była zakłopotana, nie umiała się wytłumaczyć. Z powagą słuchała mojego kazania. Przytuliła się do mnie. Myślałem,że z miłości. Jednak nie. Zabrała mi fajki i uciekła. Nie fajne uczucie. Czułem się wykorzystany i niepotrzebny. Ale mimo tego kochałem ją. Ruszyłem za nią. Nie wiedziałem gdzie jest. Nie byłem wstanie wyruszać na poszukiwania księżniczki. Wreszcie zdradził ją dym wydobywający się z jej ust. Podbiegłem. Znów zacząłem udzielać jej kazań. Zachowała powagę.Chciała się we mnie wtulić lecz tym razem nie pozwoliłem na to. Wyobrażałem sobie jak się poczuła,ale mi też wcale nie było miło. Odprowadziłem ją do domu. Siedziałem przy niej dopóki nie zasnęła. Gdy do moich uszy dotarły dźwięki cichego pochrapywania wyszedłem cicho z jej pokoju.  Schodząc po schodach usłyszałem jej głos wołający moje imię. Nie zwróciłem na to uwagi i skierowałem się pieszo do swego domu zostawiając u niej swój samochód i kluczyki. Napisałem jej SMS'a: Kochana nie wiem czy moje nerwy są na tyle wytrzymałe, aby być z Tobą. Ale wiem, że chcę być tylko z Tobą. Pomimo naszych wad doskonale się rozumiemy i dopełniamy. Kocham Cię. Justin :*.

SELENA

Przegięłam na maxa. Czułam, że ja i Justin to przeszłość i coś mnie tknęło, aby wysłać mu SMS'a z zapytaniem czy się nie gniewa. wzięłam do ręki telefon.  Wtem na wyświetlaczu pokazał się SMS od niego. Zaciekawiona kliknęłam "odczytaj''. Treść nie była zadowalająca, pomimo wielu ciepłych słów. Byłam zła na siebie. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Ubrałam się, umalowałam i poszłam do domu Justina chcąc go serdecznie przeprosić za wczorajsze zajście. Po minucie otworzył drzwi.
- Witaj. Myślałam, że nie ma Cię w domu?
- Hej. Jak widzisz jestem. Stało się coś?
- Tak. Stało się i ty wiesz najlepiej co się stało.
- No i?
- No i chciałabym Cię bardzo przeprosić nie wiem co mi się stało. Wyobrażam sobie co czułeś widząc mnie w takiej furii, ale na samą myśl o tym gości mam ochotę zabić się lub zabić go. Wybacz mi, nie chciałam. Obiecuję, że to się nigdy nie powtórzy. Będę się kontrolowała.
- Przyjmuję Twoje przeprosiny, ale będziesz musiała bardziej się postarać, dlatego dziś przygotujesz romantyczną kolację dla nas dwojga. Przy okazji wytłumaczysz mi swoje zachowanie i co się wydarzyło jeszcze w NY.
Zamarłam ale mimo to się zgodziłam. Poprosiłam go o przysługę. Zgodził się. Poszłam do domu. Zjadłam śniadanie i równo jak w zegarku o godzinie 13.00 Justin zapukał do drzwi. Wpuściłam go. Razem pojechaliśmy na zakupy. Poprosiłam go by prowadził, gdyż nie jestem wstanie. W drodze do sklepu zapytałam co mam przygotować na kolacje. Odrzekł,że kurczaka, pieczone ziemniaczki i sałatkę krewetkową. Prztaknęłam i weszliśmy do dużego supermarketu w którym możnaby się zgubić. Nie dopuściłabym do tego. Dla tego śledziłam jego każdy krok, on moje też.Podczas wybierania potrzebnych do przygotowania kolacji składników spotkaliśmy się z małymi nie przyjemnościami. Z pełnym wózkiem udaliśmy się do kasy. Zapłaciłam za zakupy, które Justin w skupieniu pakował. Przy wyjściu czekała na nas niemiła niespodzinka.


JUS

Ucieszyłem się widząc w drzwiach Sel. Nie wiedziałem po co przyszła. Moje myśli były różne. Przyszło mi do głowy, że to chwila pożegnania. Na szczęście tak nie było. Gdy usłyszałem z jej ust słowo "przepraszam" moje serce biło ze zdwojoną prędkością. Przyjąłem przeprosiny, ale chciałem sprawdzić czy zależy jej na mnie. Przeprowadzony test przebiegł po mojej myśli. Zależało jej na mnie równie jak mi na niej. Może nawet jej trochę bardziej już tłumaczę czemu. Gdyż mimo tego, że nie była wstanie prowadzić auto by zrobić zakupy poprosiła mnie o pomoc, aby kolacja się odbyła. To słodkie. Oczywiście, że się zgodziłem, w końcu nadal była moją dziewczyną. Poszedłem po nią punktualnie i wyjechaliśmy do supermarketu. Po drodze pytała mnie na co mam ochotę. Powiedziałem to, czego dawno nie miałem w ustach. Następnie wspomniała coś o zmianie szkoły. Dojechaliśmy. Zaparkowałem możliwie najbliżej wejścia. Weszliśmy do sklepu ciarki mnie przeszły gdy jakiś nieznajomy złapał Sel za pośladek udałem, że nie widziałem, po prostu udałem, że patrzę w innym kierunku. Lecz to się powtórzyło i tym razem już interweniowałem. Ochroniarz poprosił abyśmy się uspokoili lub opuścili sklep. Zacząłem tłumaczyć gościowi co się stało i wyprowadził faceta ze sklepu. Podziękowałem i ruszyliśmy do kasy. Sel płaciła a ja pakowałem zakupy. Czekałem na nią ujrzawszy w drzwiach Tima. Nie chciałem zostawiać jej samej. Wyciągnęła rękę po resztę. Drobne  wrzuciła do kieszeni i sięgała po jedną z toreb. Nie pozwoliłem jej na to sam niosąc. Szła pierwsza, a ja tuż za nią. Minęliśmy kipiącego złością Tima. Otworzyłem samochód, Sel zajęła miejsce pasażera, a ja otwierałem bagażnik by odłożyć zakupy wtem usłyszałem moje nazwisko. Tim zaczął krzyczeć do mnie:
- Lepiej pilnuj tej swojej suki, bo jej życie jest zagrożone.
Zaśmiałem się wsiadając do auta. Wiedziałem, że on nie żartuje, ale nie chciałem pokazać, że się go boimy. Po 15 minutach byliśmy pod domem Sel. Rozkazałem jej by czekała na mnie w domu, a za razem by zostawiła otwarte drzwi. Wysłuchała. Otworzyłem bagażnik. Sięgałem po zakupy gdy zza płotu rozbrzmiał znany mi głos, była to Bella jedna z moich byłych dziewczyn.
- Co teraz kolejna suka cię wykorzystuje i robisz dla niej zakupy? Ile razy dziennie daje ci za to dupy?
- Nie twój interes.
-Właśnie, że mój, bo też chcę być suką.
- Już nią jesteś. Nie zapominaj o tym.

Obróciłem głowę w innym kierunku i ruszyłem do jej domu. Czekała cała rozpłakana z nożem w ręku.

Rozdział 6

SELENA

Lubiłam jego speszoną minę. On zauważając to pozwolił mi przejść dalej. Zaprowadził mnie do kuchni. Zasiadłam to stołu. Justin podał mi moje ulubione danie. Byłam zachwycona niesamowitym smakiem dania. Gdy skończyliśmy jeść Justin sprzątnął ze stołu i ruszyliśmy do szkoły.Sprawdzając godzinę uznaliśmy, że mało czasu nam zostało do rozpoczęcia zajęć w szkole. Jechaliśmy najkrótszą drogą. Po drodze spotkaliśmy Tima. Justin zauważył  go i ja również. Wiedziałam, że szatyn nie wspominał o nim tylko po to bym znowu się nie rozkleiła. Byłam mu za to wdzięczna. Po pięciu minutach Justin zaparkował na szkolnym parkingu na wprost drzwi wejściowych.   Wyszedł z auta otworzył moje drzwi i pomógł wyjść. Zamknęłam swoje drzwi. Justin zamknął samochód pilotem i ruszyliśmy w stronę drzwi. Jak dżentelmen przepuścił mnie w drzwiach.Podprowadził mnie pod moją szafkę. Zostawiłam książki, oprócz matematyki, na którą się teraz wybieraliśmy. Justin zrobił podobnie i razem, trzymając się za ręce podążyliśmy do sali 28. Justin zajął miejsce obok mnie. Wyciągnął zeszyt i długopis. Zaczął pilnie notować wszystko co mówił nauczyciel i co było napisane na tablicy. Wszyscy tak robili więc ja nie chcąc się wyróżniać i też zaczęłam pisać. Wtem do klasy wszedł wysoki, szczupły chłopak, który krzyknął na całą klasę:
-Goooooooomeeeeeez!
Chciałam zapaść się pod ziemie.


JUSTIN

Nie chciałem denerwować Seleny więc nie mówiłem jej, że Tim się tu kręci. Dobrze wiedziałem, że Sel go zauważyła, ale nic nie mówiłem. Po kilku minutach znaleźliśmy się pod szkołą. Chciałem zachować się jak dżentelmen więc pomogłem jej wyjść z auta, przepuściłem ją w drzwiach, odprowadziłem ją do szafki, następnie razem udaliśmy się do sali matematycznej. Zadzwonił dzwonek i przyszedł znienawidzony przeze mnie nauczyciel i pewnie z wzajemnością. Dobrze, że Sel nie miała o niczym pojęcia, więc chciałem sprawić wrażenie pilnego ucznia, który wreszcie wydoroślał. Udało mi się. Nauczyciel wcale nie zwracał na mnie uwagi, jakby mnie tam nie było. Na szczęście. Gdy wszystko co mówiła miałem zapisane w zeszycie zacząłem spoglądać na energicznie piszącą ciemnowłosą dziewczynę. Nagle w klasie zrobiło się zimno i drzwi szybko się otworzyły. W nich stał Tim, za nim kilku chłopaków ubranych na czarno. Znam ich doskonałe, ale wstydziłem się tego.W całej sali rozległ się wielki krzyk. Usłyszałem nazwisko mojej dziewczyny. Spojrzałem na nią. Widziałem jak się zawstydziła w sumie ja też. Posunął się za daleko. Podszedł do brunetki i uderzył ją w policzek. Nauczycielka zaczęła panikować. Nerwy mi popuściły i wtedy wstałem ruszając w jego stronę z zaciśniętymi pięściami. Moja pięść miała bliskie spotkanie z jego twarzą. Nauczyciel podbiegł do mnie i krzyknął:
- Oczywiście, Bieber! Czemu mnie to nie dziwi? Mało szkód narobiłeś w tamtym roku?
- Mało, chcę więcej! - rzekłem ze złością w głosie.
Tim się uśmiechnął i rzucił:
- Zobaczysz dziwko, jeszcze pożałujesz, że byłaś taka twarda. Jeszcze będziesz moja. Ty, albo twoja siostra  będziecie się bawiły moim kolegą.
- Jeszcze słowo a cię zabiję - to jako pierwsze wpadło mi do głowy.
- Nigdy nie będę twoja. Nie myśl sobie, że pójdzie ci tak łatwo. Moja siostra też się nie zgodzi na twój układ - dodała Sel ze łzami w oczach.
Nie wiedziałem o co chodzi i chyba się nie dowiem. Nie wiem jeszcze do czego mój dotychczasowy przyjaciel był zdolny się posunąć. Szczerze nie chciałem wiedzieć co jeszcze wpadnie do jego pustego łba.


SELENA

Czułam się strasznie. Chciałam zabić gnoja. Pierwsze dni w nowej szkole już doprowadziły mnie do łez i do złych myśli. Cała szkoła wytykała mnie palcami. Śmieli się ze mnie. Byłam obiektem drwin. Dlatego po pierwszej lekcji wybiegłam ze szkoły. Gdy dobiegłam już pod swój dom dostrzegłam jadącego za mną Justina. Z jednej strony ucieszyłam się na jego widok, ale z drugiej strony chciałam pobyć trochę sama. Udałam, że go nie widzę, lecz on mnie zaczepił i zaparkował swój wóz obok mojego auta. Chciałam go spławić, lecz to nie było takie proste. Za wszelką cenę nie chciał mnie samej zostawić. Pobiegłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko wyduszając z siebie litry łez. Justin kucnął przy mnie i zaczął mnie pocieszać. Niestety na nic. Wiedziałam do czego jest zdolny i ile dziewczyn skrzywdził.Otarłam łzy i poszłam do łazienki doprowadzić się do ładu. Dość długo to trwało. Chciałam zrobić coś jeszcze. Wzięłam żyletkę i chciałam przyłożyć ją do swojego nadgarstka, gdy nagle drzwi od łazienki się otworzyły i ujrzałam przerażonego Justina.
- Selena, czyś ty postradała zmysły? Co ty chciałaś zrobić? W ogóle myślałaś nad konsekwencjami? Nie chcę by coś ci się stało. Martwię się o ciebie. Zrozum jesteś dla mnie ważna.
Patrzyłam na niego. Przytuliłam się do niego. Wyjęłam z jego tylnej kieszeni papierosy i wybiegłam przed dom. Odpaliłam papierosa i zaczęłam się zaciągać. Justin wybiegł przez balkon i biegał dookoła domu  poszukując mnie. Zauważyłam go więc zagasiłam papierosa. Z moich ust wydobył się dym. Justin go zauważył i biegł w moją stronę.
- Dziewczyno, co ty jeszcze wymyślisz?
Zabrał mi z rąk paczkę z papierosami.
- Czy próba cięcia swojego pięknego ciała ci nie wystarczy?
- Justin...
- Nie, nie odzywaj się! Teraz ja mówię, a ty słuchasz. Nie chcę aby coś ci się stało, dlatego będziesz pod moją opieką 24 godziny na  dobę. Zrozumiałaś to?
- Taak, kochanie.
- Nie mów tak. Wiem, że tak nie myślisz.
- Justin teraz to ty zgłupiałeś.
Zrobiłam krok w jego stronę by wtulić się w jego rozgrzane ciało. Cofnął się. Rozpłakałam się. Nie zrobiło to na nim, żadnego wrażenie. Nie reagował.
- Moje życie straciło sens - głośno pomyślałam.
- Nie możesz tak mówić, a nawet myśleć - szepnął mi do ucha lekko je przygryzając.
- Jestem pewna, że ty już nie chcesz się ze mną spotykać.
Nastała chwila ciszy. Czułam, że to koniec naszej znajomości.

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Rozdział 5

JUSTIN

Bałem się odrzucenia, ale cóż. Do odważnych świat należy. Nie wiedząc jak zacząć długo myślałem nad wstępem. Nie wiedząc jak zareaguje wydusiłem z siebie:
-Droga Seleno, znamy się tak krótko, a ja już zdążyłem się w tobie zakochać. Cierpliwie czekałem jej odpowiedź, a gdy zorientowałem się, że jej nie dostanę zacząłem mówić dalej.
- Wiem, że to pytanie może wydać ci się dziwne, ale zadam ci je. Bynajmniej nie będę, żałował, że nie spróbowałem. A więc, chciałabyś zostać moją dziewczyną. Z jej oczu poleciały łzy. Miałem nadzieję, że to łzy szczęścia i się nie myliłem. Dziewczyna mruknęła, że  tak. Byłem najszczęśliwszy na świecie.
-  W tym momencie spełniło się jedno z moich marzeń. Pamiętaj! Gdy ktoś spyta cię czy marzenia się spełniają, odpowiedz, że tak.
- Dobrze kochanie, o ile będziesz ze mną.
- Oczywiście, że tak.
Dziewczyna złączyła nasze usta w tańcu. Lubiłem jak to robiła. W pewnej chwili uświadomiłem sobie, że moje życie to bajka. Pierwszy dzień w szkole a ja już mam dziewczynę. No  i jaka to była dziewczyna? Nie byle jaka, ale ładna z klasą. Wtedy dotarły do mnie słowa Sel i pomyślałem, że miała rację. Marzenia faktycznie się spełniają. Byłem wniebowzięty. Czułem, że to ta jedyna, ta przy której chcę umierać, ta przy której chce przeżyć i pamiętać tylko dobre chwile. Nie znałem jeszcze dobrze jej charakteru, ale postanowiłem zaryzykować i powiedzieć jej o tym, bojąc się wyśmiania. Ale ona wykazała się dojrzałością  i uśmiechnęła się do mnie po czym pocałowała w policzek. Wygodnie zasiadłem na kanapie. Selena wyszła do kuchni po popcorn i colę. Włączyła telewizor i wtuleni w siebie oglądaliśmy naprawdę straszny horror.


SELENA


Dobrze,że pozwoliłam Justinowi powiedzieć co czuje. Cieszę się,że się przede mną otworzył, ale z drugiej strony cieszę się, że nie muszę mu mówić o całym zajściu jeszcze w Nowym Yorku. Panicznie bałam się,że mnie o to spyta. Byłam taka szczęśliwa, że spytał mnie czy chcę być jego dziewczyną. W sumie to też chciałam mu zaproponować, abyśmy byli parą, ale wolałam poczekać. Wyprzedził mnie. Trudno. Kto pierwszy ten lepszy. Podobało mi się jak usadził się na kanapie. Moje oczy nie chciały się oderwać od jego widoku, ale poczułam głód i poszłam do kuchni po przekąski . Znalazłam tylko popcorn i colę. Gdy weszłam  do salonu ujrzałam Justina szeroko uśmiechającego się nie wiem czy do mnie, czy do jedzenia, ale mimo to bardzo mi się to podobało. Włączyłam telewizor i pierwsze co zobaczyłam na ekranie to tytuł strasznego horroru. Stwierdziłam, że idealnie mi się trafiło. W trakcie strasznych scen będę miała okazje poprzytulać się z Justinem. Wiem jestem zła, ale zła z miłości, a może zła dla miłości. Zegar wybił północ, niestety ja już przysnęłam wtulona w Justina. Najwyraźniej chłopak musiał się nieźle nadźwigać w nocy, bo obudziłam się w swojej sypialni i ku mojemu zdziwieniu Jus leżał obok mnie. Przestraszyłam się i wybuchnęłam śmiechem. Bałam się jego reakcji na mój poranny wygląd. I nadal będąc w niepewności spytałam:
- Justin czy w nocy do czegoś doszło?
- Chciałbym ,ale nie. Spałaś tak słodko, a za razem tak mocno, że z trudem udało mi się Cię obudzić byśmy zdążyli do szkoły.
Spojrzałam na zegarek. Wskazywał 7.38. Przeraziłam się na myśl, że już na początku szkoły zaczynam się spóźniać. Zerwałam się z łóżka jak oparzona. Justin śmiejąc się wykrztusił:
- Skarbie, nie pamiętasz? Mamy dziś na 10.00
- Ach, ulżyło mi.
- Posłuchaj mnie, jak pójdę do siebie ubiorę się i przygotuję nam śniadanie a ty w tym czasie się ubierzesz i przyjdziesz do mnie. Zjemy razem i pojedziemy do szkoły.
Podobał mi się ten plan. Przytaknęłam i odprowadziłam Biebera do drzwi. Wbiegłam po schodach na górę i udałam się do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Ciało namydliłam czekoladowym żelem do prysznic. Po czym spłukałam je ciepłą wodą i otarłam ręcznikiem. W szlafroku przeszłam do garderoby wybrałam swój ulubiony strój. Włożyłam go na siebie i zrobiłam lekki makijaż podkreślając przy tym oczy. Wysłałam SMS'a   do Justina o treści: "Kochanie, jestem już gotowa. Czekam kiedy będziesz gotowy wpuścić mnie do domu. Buziaki. Selena." Momentalnie dostałam odpowiedź: "Ja też już  jestem gotowy. Czekam!!!" To mnie zmotywowało i ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Przekręciłam klucz dwa razy i opuściłam teren mego zamieszkania. Po dwóch minutach byłam pod drzwiami śpiewającego Justina.
- Hej, Skarbie! Ładnie śpiewasz.
Speszył się.


JUSTIN


Ukochana zasnęła w moich objęciach. Nie mogłem jej tak po prostu zostawić i wyjść. Musiałem coś zrobić. Postanowiłem, że przeniosę jej rozgrzane ciało do sypialni. Nie chcąc zostawiać jej samej w domu zasnąłem przy niej. Nie chciałem by się na mnie wkurzyła, ale postanowiłem być twardy jak skała a nawet bardziej.
Rano, gdy moja księżniczka się obudziła wyjawiłem jej mój pomysł o wspólnym śniadaniu. Była zachwycona. Wyszedłem o podążyłem w kierunku mego domu. Na nieszczęście po drodze ponownie spotkałem moją byłą. Tym razem rzuciła:
- Co wyruchałeś ją i uciekłeś?
Nie wytrzymałem i odpowiedziałem jej:
- Zamknij ryj szmato! Ja ją kocham! Nie zrobiłbym jej nic, dopóki nie wyraziłaby na to swojej zgody. Więc daruj sobie!
Urażona odeszła. Pobiegłem do swojego mieszkania i ubrałem się w pierwsze, lepsze znalezione ciuchy. Wyglądałem tak (jeszcze bez tatuaży). Wziąłem się do przygotowania śniadania. Sprawiało mi to przyjemność, w dodatku mogłem przy tym potańczyć i pośpiewać. Gdy doprawiałem potrawę dostałem SMS'a od Sel, że jest już gotowa, odpisałem, że ja też i nich wpada. Ustawiając talerze i sztućce na stole wciąż śpiewałem co musiała usłyszeć. Usłyszałem dzwonek. Podbiegłem do drzwi, nie chciałem pozwolić, by moje kochanie na mnie czekało. Poprawiłem włosy i otworzyłem drzwi. W drzwiach ukazała się ona, niesamowicie piękna, jak zawsze. Spytała czy może wejść. Uśmiechnąłem się łobuzersko i zaprosiłem ją do środka.
- Co tak pachnie?
- Nasze śniadanie, kochanie.
- Nie to,że cudnie śpiewa i tańczy to jeszcze rymuje.
- Skąd wiesz o tańcu? Podglądałaś? O ty diablico. Kocham Cie!
- Co? Ja cię nie podglądałam, tak tylko się domyślam. Też Cię kocham.
- Jak uważasz. Proszę, jedz póki ciepłe.
- Dziękuję. Co to takiego?
- Twoje ulubione danie wykonane przeze mnie.
- Skąd wiesz co lubię?
Uśmiechnąłem się i nic nie odpowiedziałem. Wzięła pierwszy kęs. Przełknęła po czym dodała:
- Jakie to pyszne. Jak to zrobiłeś? Przyznaj kto ci pomógł?
- Mi? Nikt. Stary rodzinny przepis.
Gdy skończyła swoją porcję wziąłem jej talerz i udaliśmy się do wyjścia. Wsiedliśmy do mego pojazdu. Wyjechaliśmy z mojej posesji. W drodze minęliśmy Tima, nie chciałem denerwować Sel wie milczałem. Nasza historia dopiero się rozkręca.




KOMENTUJCIE! OBSERWUJCIE MNIE NA TT @alexandra555666

niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 4

JUSTIN

Bardzo się ucieszyłem widząc SMS'a od Seleny. W związku z tym, że byłem już gotowy mogłem opuścić mój dom i iść po nią.
Po drodze spotkałem moją byłą dziewczynę Bellę. Chciałem ją ominąć i udać, że jej nie widzę, lecz ona rzuciła oschle: Jeszcze tego pożałujesz Bieber! Chciałem coś odpowiedzieć, ale były dwa powody dla których milczałem. Pierwszy widziałem Selenę zmierzającą w moją stronę, nie chciałem jej z w wciągać. Drugi: nie miałem ochoty na kłótnie, nie chciałem sobie zepsuść nastroju przed imprezą, która dobrze się zapowiadała. Bella odeszła, ja zacząłem bieg w stronę dziewczyny. Witając mnie pozwoliła sobie pocałować mnie w usta, co wyszło na dobre. Nie tylko z tego powodu, że Bella była światkiem tego zajścia, ale dlatego, że podjąłem już decyzję o rozmowie z nią o moich uczuciach. Czekałem na odpowiedni moment.  Uzanałem, że zrobię to na imprezie. Na plażę poszliśmy pieszo. Całą drogę przeszliśmy w objęciach co chwile robiąc przerwę na buziaka, co było trochę dziwne, bo nie byliśmy parą, ale mi to nie przeszkadza.  Nieodczuwając upływu czasu dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy przez ogromną bramę. Prowadziłem Sel jak po swojej posesji. Trzymając się za ręcę zaprowadziłem ją na plażę. Przedstawiłem ją mojej ekipie i znajomym ze szkoły. Gdy nadszedł czas na mojego kumpla Tima Selena zachowywała się strasznie dziwnie. Wydawało mi się jakby się od dawna znali i nielubili. Nie wiedziałem co jest grane. Zignorowałem to. Wtem dziewczyna szarpnęła mnie i powiedziała:
-Justin, ja już chcę wracać.
- Co ty mówisz? Dopiero weszliśmy.
- Posłuchaj, nie chcę się z tobą kłócić za to chcę już wracać.
- Ale powiedz mi co się stało.
- Idziesz czy mam iść sama?
-Idę, ale za to mi powiesz o co chodzi.
- Dobrze, ale w drodze.
-Niech Ci będzie.
Wytłumaczyłem Ryanowi, że moja "koleżanka" chce już wracać.Na to padło kilka obraźliwych komentarzy m.in. : Bieber bierze ją w krzaki, nie przeszkadzać im! Widziałem, że to uraziło Selenę. Zaczęła uciekać. Nie żegnając się z imprezowiczami podążałem w stronę rozpłakanej Seleny.
- Co ci jest?

SELENA

Justin przedstawił mnie moim "kolegom" ze szkoły, którzy wcale nie okazali się mili. Poznałam uczniów klasy, do której uczęszczam wraz z Jusem. Wtem przyszedł czas na kogoś kogo poznałam i bardzo tego żałuję. A więc to Tim. Wiedziałam, że spotkanie go nie wróży nic miłego. Nie myliłam się. Chłopak nie chwalił się tym co kiedyś się wydarzyło. Jestem przekonana, że jeszcze cała szkoła będzie o tym wiedziała. Drżałam ze stachu uważając by nie wypowiedział na ten temat ani jednego słowa. I gdy już otworzył usta zrobiło mi się nie dobrze, więc poprosiłam Justina by odprowadził mnie do domu i to jak najszybciej. Słyszałam jak się ze mnie nabijali a co gorsze z tego, że ja i Justin to para. Poczułam się urażona i przeszedł mnie dreszcz na samą myśl o tym, że przez to wydarzenie Justin nie będzie chciał mnie znać. Jednak się myliłam. Gdy zaczęłam podążac w stronę wyjścia Justin okazał się prawdziwym dżentelmenem. Wybrał mnie. Mnie. Zostawił kolegów i pobiegł za mną. Mało jest facetów, których na coś takiego stać. W chwili gdy Jus dotknął mego ramienia strasznie się wystraszyłam a za razem ucieszyłam z podjętej przez niego decyzji. Mało co słyszałam przez dźwięk mojego płaczu lecz do mych uszu dotarły słowa:
- Skarbie, co ci się stało?
Zajęta ocieraniem łez nie odpowiedziałam na to pytanie. Zatrzymałam się i usiadłam na dużym kamieniu. Justin kucnął przede mną i delikatnie ocierał moje łzy. Znów powtórzył wcześniej zadane pytanie. Odpowiedziałam na nie jeszcze większym szlochem. Justin ponownie otarł moje łzy, wziął mnie na ręcę i zaczął nieść mnie do domu. Czując się niezręcznie poprosiłam go by się zatrzymał i postawił mnie na ziemię. Wysłuchał mojej prośby. Widziałam w jego oczach, że bardzo chce wiedzieć po co opuściliśmy plaże. Niestety nie byłam w stanie nic powiedzieć. Gdy już staliśmy pod drzwiami mego domu rzekłam do Justina:
- Wracaj na plaże. Idź. Baw się.
Lecz tym razem nie posłuchał i odpowiedział mi:
- Nigdy bym ci tego nie zrobił.  Posłuchaj wiem, że obecnie jesteś sama w domu, bo twoi rodzice i siostra wyjechali do Egiptu.
Nie miałam siły pytać go skąd o tym wie i wpuściłam go do domu. Rzuciłam się na kanapę w salonie. Justin gładził moje włosy swoimi ciepłymi dłońmi, składał pocałunki na mojej głowie. Całe moje ciało przechodziły ciarki. Czułam się jak księżniczka w towarzystwie przystojnego księcia.

JUSTIN

Po wielu próbach nadal nie dowiedziałem się co się stało.  Nie chciałem jej naciskać. Będzie chciała to powie. Ciekawość mnie zżerała totalnie, ale obiecałem, że nie będę jej męczyć. Nie mogłem patrzeć jak cierpi, przez to ja też cierpiałem. Nie wiedziałem jak jej pomóc, to sprawiało,że czułem większy ból.
- Sel, kochanie nie płacz - wydusiłem z siebie gdy leżała na kanapie. Tym razem również nie usłyszałem odpowiedzi, ale był postęp. Przestała płakać. Przytuliłem ją z całych sił, wtem dziewczyna pocałowała mnie w policzek i dziękowała,że jestem przy niej. Jej zachowanie bardzo mnie zszkokowało. Czułem, że to odpowiedni moment by poprosić ją o bycie moją dziweczyną, lecz już po raz drugi nie wypaliło.

SELENA

Justin wiedział najlepiej czego było mi trzeba. Wreszcie odwaga mi powróciła i chciałam być z nim szczera, lecz dostrzegłam, że weszłam mu w słowo. Speszeni milczeliśmy. Bałam się teraz odezwać, by znów nie popełnić tego błędu.Zaproponowałam Justinowi by zaczął mówić pierwszy bym mogła dokładnie przemyśleć swoją opowieść. Jus zgodził się i zaczął:

- Droga Seleno, znamy się tak krótko, a ja już zdążyłem...

Rozdział 3

JUSTIN

Selena bardzo podobała mi się we wszystkich kostiumach, więc okazałem się bezradny w podjęciu decyzji. Uradowana dziewczyna udała się do kasy. W ręku trzymała wszystko co przed wejściem do przymierzalni. Podobało mi się jakim krokiem podążała. Obserwowałem każdy jej ruch. Nagle mój telefon zaczął jak opętany wibrować. Spuściłem mój wzrok z dziewczyny i odebrałem telefon. Dzwonił mój najlepszy przyjaciel Ryan. Był  na mnie wściekły, że nie pochwaliłem się mu moją nową towarzyszką. On nazwał ją "panią mego życia'' lecz mnie to śmieszyło, mimo tego,że bardzo tego chciałem.Powiedział, że organizuje dziś     imprezę na plaży przed domem. Rozkazał mi wziąć ze sobą Selenę. Koniecznie chciał ją poznać. Nie uważałem, aby to był dobry pomysł i nie potwierdziłem naszej obecności tylko powiedziałem, że jeszcze porozmawiam z Sel. Moim oczom ukazał się widok wychodzącej Sel. Rozłączyłem się i wybiegłem za nią. Powiedziałem jej, że musimy już się zbierać. Niechętnie ale się zgodziła w drodze do samochodu przekazałem jej propozycję udania się na imprezę. Na jej twarzy pojawił się uśmiech. Nic nie odpowiedziała. Chcąc przerwać niezręczną ciszę rzekłem:
-Masz już w co się ubrać, nie masz się o co martwić. Dziewczyna uległa i się zgodziła być moją osobą towarzyszącą. Odwiozłem ją pod dom i oznajmiłem, że będę po nią o 16.00. Kiwnęła głową, pomachała ręką, zamknęła drzwi i ruszyła do domu się przebierać.Ja również wszedłem do domu i ruszyłem do garderoby w poszukiwaniu swoich plażowych spodenek. Dokonałem szybkiego wyboru i poszedłem do łazienki się przebrać i postawić grzywkę na żel. Po 15 minutach byłem gotowy i z niecierpliwością czekałem na umówioną godzinę.

SELENA

W drodze powrotnej wszystkiego się dowiedziałam. Pod domem pożegnałam się z Justinem i obiecałam być gotowa o wyznaczonej porze. Ruszyłam ku drzwiom, mocno nacisnęłam klamkę pchnęłam drzwi. Biegłam schodami wprost do mojej garderoby. Wybrałam dziś zakupiony strój,a pozostałe odwiesiłam w szafie z letnimi ciuchami. Weszłam do łazienki. Przyodziałam się w kostium, krótkie spodenki i luźny top. Poprawiłam makijaż i byłam już gotowa. Wysłałam Justinowi SMS'a,że jestem już gotowa i czekam. On odpisał, że zaraz będzie i trochę wcześniej ruszymy. Nie miałam nic przeciwko. Justin pokazał się pod moją willą dokładnie o 15.02. Uśmiechnęłam się na jego widok. Wyglądał bardzo seksownie. W końcu go zobaczyłam w uczesanej grzywce do dołu. Tłumaczył się, że tak będzie lepiej, gdyż żel na włosach długo się nie utrzyma. Uśmiechnęłam się i ruszyliśmy. Na miejscu znaleźliśmy się po dwudziestu minutach. Z dala zauważyłam tłum ludzi. Wtedy jeszcze nie wiedziałam w co się wpakowałam.




Sorki, że taki krótki, ale inaczej nie byłabym wstanie go dodać

sobota, 22 czerwca 2013

Rozdział 2

SELENA

Na miejsce dotarliśmy po dwóch minutach. Wszystko dzięki szybkiemu samochodowi. Byłam podekscytowana. Pierwszy raz doznałam takiego uczucia. Gdy tylko spojrzałam na Justina lub usłyszałam jego głos całe moje ciało przechodziły dreszcze. Szatyn zaparkował auto na przeciwko centrum. W drzwiach minęliśmy się z kilkunastoma ludźmi z naszej szkoły, którzy na nasz widok zaczęli wydobywać z siebie przedziwne dźwięki. O uszy obiło mi się: zakochana para Justin i ta nowa  i takie tam. Nie zwracałam na to uwagi, czekałam aż sobie odpuszczą, ale tak łatwo nie poszło. Zawrócili się i nas śledzili wciąż wydawać te nieznośne dźwięki. Weszliśmy do pierwszego lepszego sklepu.

JUSTIN

Gdy już zaparkowałem ruszyliśmy w stronę centrum. W wejściu zaczęli nam dokuczać moi dotychczasowi koledzy, bo chyba już nimi nie są. Selena chcąc uniknąć problemów pociągnęła mnie za rękę i wbiegliśmy do sklepu z kostiumami kąpielowymi. Wydawało mi się trochę krępujące,że wchodzę do takiego sklepu z dziewczyną, którą ledwo poznałem. Ale cóż, stało się.Weszliśmy. Sel zaczęła rozglądać się dokoła. Wybrała sobie kilka kostiumów. Chyba się zorientowała, że już wystarczy i pociągnęła mnie za dłoń ku przymierzalniom. Dała mi buziaka w policzek i powiedziała, żebym się stąd nie ruszał. Przytaknąłem. Widziałem jak chłopcy mówili co się przed chwilą stało przy przymierzalniach. Udałem, że m nie to ani trochę nie obchodzi. Chwilę po tym długonoga dziewczyna wyszła z przymierzalni. Śledzącym nas opadła szczęka na jej widok. Nie będę ukrywał, że moja też. Zdecydowałem, że ten będzie dobry, lecz uparła się, że zmierzy jeszcze 4 pozostałe. Zgodziłem się i poprosiłem by się pośpieszyła, bo mamy jeszcze dużo sklepów do odwiedzenia. Zgodziła się przy okazji całując mnie tym razem w usta. Cieszyłem się jak głupi.


SELENA


Rozglądałam się po sklepie udając zakochaną w Justinie. Wszystko po to by wzbudzić zazdrość w tych koleszkach, ale w pewnej chwili poczułam, że chcę czegoś więcej niż przytulenia. Chodziłam po sklepie. Wybrałam pięć strojów idealnych na plażę. Złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę przymierzalni.  W tej chwili poczułam, że teraz tego chce. Niestety nie byłam, aż tak odważna by pocałować go w usta więc zrobiłam to na bardzo całuśnym policzku.Widać było, że mu się to spodobało. Uśmiechnął się, a ja weszłam do przymierzalni. Gdy już wyszłam w bikini Justin oniemiał na mój widok.  Spodobało mi się to, więc jego zachwyt chciałam odwdzięczyć buziakiem. Teraz już podjęłam wyzwanie. Był to caus w usta. Podobało mi się to. Ale mimo to oderwałam swoje usta od jego ust i bez słowa poszłam mierzyć kolejne bikini. Chłopak śledził każdy mój ruch. Nie miałam nic przeciwko. Powtarzało się to kilka razy. Wychodząc ostatni raz z przymierzalni nie mogłam podjąć decyzji, nawet Justin w tej sytuacji okazał się być bezradny. Więc rozwiązanie było tylko jedno. Wzięłam wszystkie stroje, w końcu przydadzą się. Gdy stałam przy kasie podając pieniądze kasjerce Justin rozmawiał z kimś przez telefon. Ruszyłam w stronę drzwi.  Justin zaczął podążać w moją stronę. Opowiedział mi z kim i o czym rozmawiał. Więc dowiedziałam się,że Justin ma podwójne zaproszenie na imprezę na plaży. Trochę się ucieszyłam.   Wiedziałam, że te zakupy się przydały. Wyszliśmy na powietrze. Udaliśmy się do samochodu. Wracaliśmy już do domu.






WSZYSTKICH CZYTAJĄCYCH ZAPRASZAM DO POLUBIENIA STRONY   https://www.facebook.com/pages/Hejtuj%C4%99-tych-Kt%C3%B3rzy-Hejtuj%C4%85-Biebera-Masz-Problem/281152028684987

piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 1

SELENA

Tydzień temu przeprowadziłam się z rodziną do Stanford Onatario w Kanadzie. Trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do terenu, ale jakoś poszło. Tydzień minął bardzo szybko. Nadszedł czas rozpoczęcia roku szkolnego. Strasznie się stresowałam, bo byłam to "nowa". Znałam to uczucie doskonale, gdyż nasza czwórka często zmieniała miejsce zamieszkania. Przyzwyczaiłam się do tego. Te ciągłe zmiany, pożegnania nie robiły żadnego wrażenia, miałam w tym wprawę. Ale nie o tym teraz. Z nerwów obudziłam się o godzinie 6.30. Miałam sporo czasu na wyszykowanie się i dotarcie do szkoły. Na spokojnie wybrałam nową kreację . A oto ona . Spojrzałam na zegarek. Była godzina 7.30.  Czas wyjeżdżać. Wsiadłam do swojego czarnego sportowego wozu marki BMW. Po 10 minutach byłam na parkingu szkolnym. Dookoła ogromnej szkoły słychać było krzyki nastolatków. Spokojnie,  nie zważając na to weszłam to piętrowego budynku. Szłam długim korytarzem rozglądając się wokoło. Wszystko było inne niż w starych szkołach. Długo błądziłam by znaleźć salę numer 6, bo tam mieliśmy spotkanie z wychowawczynią panią Maslow. Stres zjadał mnie od środka, nie wiedziałam czy nie stanę się pośmiewiskiem, czy będę najbrzydsza w całej klasie,  nie wspominając już o szkole. Przełknęłam ślinę i ruszyłam szybkim krokiem ku drzwiom. Przez nie uwagę w drzwiach potrącił mnie dość wysoki i przystojny brunet. Wszystko co miałam w rękach latało po korytarzu powoli opadając. Brunet wykazał się  wysoką kulturą. Pomógł mi pozbierać kartki leżące na korytarzu. Gdy mu podziękowałam nastąpił wspaniały moment, którego się obawiałam. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Poczułam jak ciarki przechodziły mi po plecach. Chyba się zakochałam.


JUSTIN

Dziś rozpoczynamy nowy rok szkolny w naszej kanadyjskiej szkole. Chodzę do trzeciej gimnazjum, więc jak się domyślacie mam 16 lat. Nie skacze z radości, że wakacje dobiegły końca, ale  jest coś dzięki czemu mam chęć pójścia do szkoły. Mianowicie są to dziewczyny, nie tylko te które już znam od lat, ale także pięć nowych, które mają do nas dołączyć. Dołączają do nas też chłopcy, ale to już mnie naprawdę mało obchodzi. Jak już wspomniałem cieszę się niezmiernie. Zaraz po wyjściu trafiłem do szkoły. Przed wejściem przywitałem kolegów i ruszyłem ku sali numer 6. Przed drzwiami miałem nie wielki wypadek z nową dziewczyną, Była doskonała, ale niestety ja przez swoją nie uwagę wyszedłem na kompletnego idiotę. Oczywiście przeprosiłem ją, ale mimo to czułem się głupio. Nie wiedziałem co z siebie wydusić więc rzuciłem:
- Hej. Ja jestem Justin, Justin Bieber. A ty?
- Hej. Nazywam się Selena Gomez.
  Nie wiedząc co mam dalej zrobić spytałem czy wejdzie do klasy. Odpowiedziała twierdząco. Przepuściłem ją w drzwiach. Zajęła swoje miejsce, ja usiadłem obok niej. Strasznie mi się podobało jak kącikiem oka zerkała na mnie, w sumie ja nie byłem gorszy i robiłem to samo. Po przemowie nauczycielki musieliśmy opuścić salę. Nie miałem na to ochoty, chciałem dalej obserwować Selenę. Gdy wychodziła w budynku ruszyłem w jej kierunku. Zacząłem krzyczeć jej imię. Odwróciła się. Biegłem w jej kierunku. 
- Hej mała, gdzie lecisz?
- Idę do domu.
- To może Cię odprowadzę?
-Chętnie.-uśmiechnęła się.
- Jakie masz plany na resztę dnia?-zapytałem.
-Chciałam wybrać się do jakiegoś centrum handlowego, ale nie znam jeszcze tej okolicy.
- Mogę być Twoim przewodnikiem... jeśli chcesz.
Dziewczyna uśmiechnęła się,co pewnie znaczyło tak.
- Tu masz mój numer telefonu dzwoń jak będziesz gotowa, przyjadę po Ciebie.
- Oooo... już jesteśmy.
-Niezła chata - wydusiłem.
-Do zobaczenia.

SELENA

Wychodząc ze szkoły czułam się samotna, lecz dzięki propozycji bruneta poczułam się jak w niebie. Miło nam się rozmawiało. Bardzo go polubiłam i obawiam się,że nawet coś więcej, ale nie jestem pewna co do jego uczuć względem mnie. Niestety nasz spacer dobiegł końca. Znajdowaliśmy się przed moim domem.Justin pochylił się do pocałunku,lecz ja nie byłam na to jeszcze gotowa, więc obróciłam się zmierzając ku domu. Strasznie chciałam zadzwonić,ale trochę się wstydziłam, przecież wiedziałam o nim tyle co nic. Ale cóż, do odważnych świat należy. Wystukałam numer i wdusiłam zieloną słuchawkę. Czekałam dwa sygnały i usłyszałam ten cudowny głos mówiący: 
- Słucham
- To ja Sel.
- Jak miło,że dzwonisz. To jak idziemy?
- Właśnie po to dzwonie. Jak nie masz nic lepszego do roboty to przyjdź po mnie. \Wiesz już gdzie mieszkam.
- Ok. Do zobaczenia. Pa
-Pa.
Minęły dwie minuty i usłyszałam dzwonek do drzwi. Przez to, że byłam sama w domu musiałam pofatygować się do drzwi. To był Justin. Serce mi zamarło gdy go ujrzałam. W tym stroju kupił moje serce. Wyglądał nieziemsko. Zdziwiłam się, że zjawił się tak szybko. Okazało się, że mieszka po sąsiedzku.


JUSTIN

Byłem wniebowzięty gdy na wyświetlaczu ujrzałem dzwoniący nieznany numer. Byłem pewny, że to ona i się nie myliłem. Nie zaprzeczam, że to mnie bardzo ucieszyło. Gdy poprosiła, żebym przyszedł nie zwlekałem tylko ruszyłem do willi obok. Była zaskoczona. By nie zepsuć jej humoru nie pytając czemu ma taką głupkowatą minę pociągnąłem ją za rękę w kierunku mojego białego BMW. Co prawda nie zrobiło to na niej wrażenia, bo sama ma takie auto tylko, że w innym kolorze, świetnie udawała zachwyconą. Robiła to dla mnie.  By nie było mi przykro. Miło z jej strony. Przez całą drogę dziwnie się czułem.  To były chyba motyle w brzuchu. Nigdy nic takiego nie czułem, ale byłem pewien, że to ta jedyna.







Proszę pierwszy rozdział trochę bez sensu,ale bez obaw akcja się rozkręci