SELENA
Chciałabym wierzyć, że to sen lecz nie mogę muszę być silna, lub chociaż udawać, że jestem w stanie pogodzić się z ich śmiercią, bo w końcu to musiało kiedyś nastąpić.
Gdy rano się obudziłam czułam, że na mojej twarzy widnieje rozmazany makijaż. Obok siebie zobaczyłam słodko śpiącego Justina. Wyglądał naprawdę cudownie, był taki idealny, nigdy nie spotkałam kogoś takiego. STOP!!! Niedawno umarli a właściwie zginęli moi rodzice a ja już się zakochuje? Nie, tak nie może być. Muszę przestać myśleć o Justinie. Z zamyślenia wyrwał mnie chłopak, który się poruszył. Chcąc uniknąć porannego widoku szybko smyrgnęłam do łazienki. Wzięłam z półki opakowanie chusteczek do demakijażu i dokładnymi ruchami zaczęłam zmywać to świństwo z mojej twarzy. Nigdy nie sądziłam, że na mojej twarzy znajduje się aż tyle tapety. Zużyłam aż trzy chusteczki. Wyrzuciłam je do kosza. Zdjęłam z siebie ubrania i weszłam do prysznic. Tego mi było trzeba. Ciepła woda pieściła moje ciało. Zaczęłam wcierać we włosy truskawkowy szampon, ciało umyłam kokosowym żelem pod prysznic mojej mamy. Z jednej strony chciałam o tym wszystkim jak najszybciej zapomnieć, a z drugie strony nie potrafiłam od tak zapomnieć o tym co się wydarzyło. Tyle wspomnień krążyło w mojej głowie. Nic dziwnego, przecież to moi rodzice. Wyszłam z pod prysznica. Wytarłam swoje mokre ciało niebieskim ręcznikiem, włosy wytarłam i zapatuliłam w turban.
- Kurde- wypowiedziałam, gdy przypomniało mi się, że zapomniałam o ubraniach. Trudno, wzięłam największy ręcznik i zawinęłam się w niego kryjąc większość mojego ciała, bo wiedziałam, że w moim domu ktoś jest. Poszłam do mojego pokoju. Justin nadal spał na moim łóżku, bynajmniej tak mi się wydawało. Jak najciszej podeszłam do szafy i chcąc, nie chcąc zwaliłam pudełko z butami. Huk rozniósł się po całym pokoju. Nic dziwnego, że chłopak się obudził...
JUSTIN
Słyszałem jak płacze przez sen, sam nie mogłem spać, aż nad ranem zasnąłem. Miałem dość fajny sen, z którego wyrwał mnie donośny huk. Nie wiedziałem wtedy co się dzieje. W pierwszej chwili pomyślałem o Selenie i o tym,że pewnie próbowała coś sobie zrobić. Szybko wstałem i ku mojemu zdziwieniu ujrzałem dziewczynę obok szafy, która odkładała buty do pudełka. Przyznaję te buty przykuły moją uwagę. Czemu nigdy jej w nich nie widziałem? Nie ważne. Dalej na nią spoglądałem, była w samym ręczniku.
-Przepraszam, że Cię obudziłam- wycedziła po czym zrobiła smutną minę. Podszedłem do niej. Przytuliłem ją od tyłu i wyszeptałem jej do ucha
-Nic się nie stało. Nie smuć się, proszę.
Po tych oto słowach zorientowałem się, że właśnie obejmuję dziewczynę, która stoi w samym ręczniku, ja zaś nie mam na sobie nic prócz moich jaskrawo żółtych bokserek.
- Ładnie wyglądasz w tym ręczniku.- rzekłem z chytrym uśmieszkiem na twarzy. Dziewczyna się zarumieniła, wyrwała się z moich objęć i stanęła na wprost mnie. Uśmiechnęła się i ponownie obróciła się, tym razem w stronę szafy, która była wielka. Odszedłem od niej i włożyłem na siebie moje ubrania, które leżały obok łóżka Sel.
- Idę na dół. Na co księżniczka ma ochotę? - zapytałem mając na myśli co chce na śniadanie.
- Na Ciebie- powiedziała pod nosem myśląc,że nie usłyszę. Uśmiechnąłem się. I zapytałem ponownie tym razem bardziej skonkretyzowałem pytanie.
- A co mój kucharz jest w stanie przygotować?
- Jak dla ciebie to wszystko- uśmiechnąłem się zalotnie.
- W takim razie poproszę naleśniki z bitą śmietaną.
- Bitą śmietaną powiadasz? Może zechcesz ją ubić? - powiedziałem to stojąc ze 20 centymetrów od niej. Czułem jej zapach. Z dłoni trzymała bluzkę. Nie zorientowała się, że stoję za nią i szybko się obróciła w moją stronę. Nasze twarze dzieliły milimetry. Oblizałem wargi. Ona jest taka seksowna w tym niebieskim staniku i majtkach, które zdążyła założyć, gdy się ubierałem.
- W takim razie niech będą w dżemem truskawkowym - powiedziała, patrząc mi głęboko w oczy.
SELENA
O Matko! Ona ma takie śliczne oczy, w których można utonąć i tak się stało. Oto ja Selena Gomez, która powinna martwić się pogrzebem rodziców, właśnie jest sam na sam z chłopakiem na którego ogromnie leci i z wzajemnością. Nie zaprzeczam,że czułam się strasznie niezręcznie, ale nie mogłam na to nic poradzić, do tego on jeszcze tak seksownie oblizał te swoje malinowe mega całuśne usta. Miałam ochotę uraczyć go gorącym pocałunkiem, lecz nie wiedziałam jak on na to zareaguje. Z trudem się powstrzymałam i ponownie odwróciłam się w kierunku szafy w poszukiwaniu luźnej koszulki. Znalazłam koszulkę z napisem "Mam słabość do brązowookich". Zanim wybrałam kreacje zorientowałam się, że Justina nie ma w moim pokoju. Pomyślałam, że poszedł na dół robić mi moje śniadanie. Nie myliłam się, gdy zeszłam do kuchni, zauważyłam bruneta podrzucającego naleśniki na patelni. Robił to lepiej niż zawodowiec, choć pewnie tylko szpanował.Gdy tak o nim myślałam on wypowiedział słowa:
- Moja księżniczko, twoje śniadanie czeka na stole- kończąc to zdanie spojrzał na mnie. Nie wiedziałam dlaczego się tak podejrzanie uśmiecha. Podeszłam do stołu i zabrałam się za pyszne naleśniki. Usłyszałam jego głos, przez moje plecy przebiegły ciarki.
- Mam pytanie! - rzekł bardzo spokojnie.
- Tak?- odpowiedziałam z pełną buzią.
- Może to głupie, ale ten napis na twojej bluzce to prawda?- Cicho zachichotaliśmy
- To całkiem możliwe.- starałam się opanować niekontrolowany śmiech.
Chłopak nic nie odpowiedział tylko się uśmiechnął i wrócił do smażenia naleśników.
- Dziękuję - rzekłam przytulając go od tyłu. Zauważyłam, że się tego nie spodziewał, bo cały zadrżał.
- Nie ma za co- odwrócił się i mocno mnie przytulił. Naprawdę tego potrzebowałam.
- Najadłaś się? - powiedział z uśmiechem na twarzy.
- Tak, bardzo pyszne. Koniecznie musisz podać mi przepis - powiedziałam cwaniacko.
- Nie ma mowy. Jak będziesz miała ochotę na naleśniki to ci je przygotuję, ale przepisu ode mnie nie dostaniesz.- uśmiechnął się.
- Jesteś pewien?
- Jak najbardzi... - nie dokończył bo zaczęłam pocałunek. Jego wargi były takie gorące. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje, dlaczego tak postąpiłam. Chciałam odpowiedzieć na swoje pytania lecz nie znałam odpowiedzi.
- Nawet w ten sposób nie dostaniesz tego przepisu - powiedział na co ja strzeliłam wielkiego buraka.
świetny *.* http://one-more-chance-at-love.blogspot.com/ zapraszam do mojego :P
OdpowiedzUsuń