Wiem, że chciała być sama, ale nie pozwoliłem na to. Domyślałem się jakie myśli przebiegały w jej głowie więc z troski pojechałem za nią.Chciała mnie spławić. Nie było to miłe, ale i tak zostałem. Próbowałem ją pocieszyć. Nie było to łatwe. Wreszcie doczekałem się chwili, w której wstała. Nie wyszło to na dobre. Oczywiście zmyła z siebie rozmazany makijaż i poprawiła włosy. Niepokoiłem się czemu to tak długo trwa? Postanowiłem to sprawdzić zastałem Selenę z żyletką w rękach. Była zakłopotana, nie umiała się wytłumaczyć. Z powagą słuchała mojego kazania. Przytuliła się do mnie. Myślałem,że z miłości. Jednak nie. Zabrała mi fajki i uciekła. Nie fajne uczucie. Czułem się wykorzystany i niepotrzebny. Ale mimo tego kochałem ją. Ruszyłem za nią. Nie wiedziałem gdzie jest. Nie byłem wstanie wyruszać na poszukiwania księżniczki. Wreszcie zdradził ją dym wydobywający się z jej ust. Podbiegłem. Znów zacząłem udzielać jej kazań. Zachowała powagę.Chciała się we mnie wtulić lecz tym razem nie pozwoliłem na to. Wyobrażałem sobie jak się poczuła,ale mi też wcale nie było miło. Odprowadziłem ją do domu. Siedziałem przy niej dopóki nie zasnęła. Gdy do moich uszy dotarły dźwięki cichego pochrapywania wyszedłem cicho z jej pokoju. Schodząc po schodach usłyszałem jej głos wołający moje imię. Nie zwróciłem na to uwagi i skierowałem się pieszo do swego domu zostawiając u niej swój samochód i kluczyki. Napisałem jej SMS'a: Kochana nie wiem czy moje nerwy są na tyle wytrzymałe, aby być z Tobą. Ale wiem, że chcę być tylko z Tobą. Pomimo naszych wad doskonale się rozumiemy i dopełniamy. Kocham Cię. Justin :*.
SELENA
Przegięłam na maxa. Czułam, że ja i Justin to przeszłość i coś mnie tknęło, aby wysłać mu SMS'a z zapytaniem czy się nie gniewa. wzięłam do ręki telefon. Wtem na wyświetlaczu pokazał się SMS od niego. Zaciekawiona kliknęłam "odczytaj''. Treść nie była zadowalająca, pomimo wielu ciepłych słów. Byłam zła na siebie. Do głowy przyszedł mi pewien pomysł. Ubrałam się, umalowałam i poszłam do domu Justina chcąc go serdecznie przeprosić za wczorajsze zajście. Po minucie otworzył drzwi.
- Witaj. Myślałam, że nie ma Cię w domu?
- Hej. Jak widzisz jestem. Stało się coś?
- Tak. Stało się i ty wiesz najlepiej co się stało.
- No i?
- No i chciałabym Cię bardzo przeprosić nie wiem co mi się stało. Wyobrażam sobie co czułeś widząc mnie w takiej furii, ale na samą myśl o tym gości mam ochotę zabić się lub zabić go. Wybacz mi, nie chciałam. Obiecuję, że to się nigdy nie powtórzy. Będę się kontrolowała.
- Przyjmuję Twoje przeprosiny, ale będziesz musiała bardziej się postarać, dlatego dziś przygotujesz romantyczną kolację dla nas dwojga. Przy okazji wytłumaczysz mi swoje zachowanie i co się wydarzyło jeszcze w NY.
Zamarłam ale mimo to się zgodziłam. Poprosiłam go o przysługę. Zgodził się. Poszłam do domu. Zjadłam śniadanie i równo jak w zegarku o godzinie 13.00 Justin zapukał do drzwi. Wpuściłam go. Razem pojechaliśmy na zakupy. Poprosiłam go by prowadził, gdyż nie jestem wstanie. W drodze do sklepu zapytałam co mam przygotować na kolacje. Odrzekł,że kurczaka, pieczone ziemniaczki i sałatkę krewetkową. Prztaknęłam i weszliśmy do dużego supermarketu w którym możnaby się zgubić. Nie dopuściłabym do tego. Dla tego śledziłam jego każdy krok, on moje też.Podczas wybierania potrzebnych do przygotowania kolacji składników spotkaliśmy się z małymi nie przyjemnościami. Z pełnym wózkiem udaliśmy się do kasy. Zapłaciłam za zakupy, które Justin w skupieniu pakował. Przy wyjściu czekała na nas niemiła niespodzinka.
JUS
Ucieszyłem się widząc w drzwiach Sel. Nie wiedziałem po co przyszła. Moje myśli były różne. Przyszło mi do głowy, że to chwila pożegnania. Na szczęście tak nie było. Gdy usłyszałem z jej ust słowo "przepraszam" moje serce biło ze zdwojoną prędkością. Przyjąłem przeprosiny, ale chciałem sprawdzić czy zależy jej na mnie. Przeprowadzony test przebiegł po mojej myśli. Zależało jej na mnie równie jak mi na niej. Może nawet jej trochę bardziej już tłumaczę czemu. Gdyż mimo tego, że nie była wstanie prowadzić auto by zrobić zakupy poprosiła mnie o pomoc, aby kolacja się odbyła. To słodkie. Oczywiście, że się zgodziłem, w końcu nadal była moją dziewczyną. Poszedłem po nią punktualnie i wyjechaliśmy do supermarketu. Po drodze pytała mnie na co mam ochotę. Powiedziałem to, czego dawno nie miałem w ustach. Następnie wspomniała coś o zmianie szkoły. Dojechaliśmy. Zaparkowałem możliwie najbliżej wejścia. Weszliśmy do sklepu ciarki mnie przeszły gdy jakiś nieznajomy złapał Sel za pośladek udałem, że nie widziałem, po prostu udałem, że patrzę w innym kierunku. Lecz to się powtórzyło i tym razem już interweniowałem. Ochroniarz poprosił abyśmy się uspokoili lub opuścili sklep. Zacząłem tłumaczyć gościowi co się stało i wyprowadził faceta ze sklepu. Podziękowałem i ruszyliśmy do kasy. Sel płaciła a ja pakowałem zakupy. Czekałem na nią ujrzawszy w drzwiach Tima. Nie chciałem zostawiać jej samej. Wyciągnęła rękę po resztę. Drobne wrzuciła do kieszeni i sięgała po jedną z toreb. Nie pozwoliłem jej na to sam niosąc. Szła pierwsza, a ja tuż za nią. Minęliśmy kipiącego złością Tima. Otworzyłem samochód, Sel zajęła miejsce pasażera, a ja otwierałem bagażnik by odłożyć zakupy wtem usłyszałem moje nazwisko. Tim zaczął krzyczeć do mnie:
- Lepiej pilnuj tej swojej suki, bo jej życie jest zagrożone.
Zaśmiałem się wsiadając do auta. Wiedziałem, że on nie żartuje, ale nie chciałem pokazać, że się go boimy. Po 15 minutach byliśmy pod domem Sel. Rozkazałem jej by czekała na mnie w domu, a za razem by zostawiła otwarte drzwi. Wysłuchała. Otworzyłem bagażnik. Sięgałem po zakupy gdy zza płotu rozbrzmiał znany mi głos, była to Bella jedna z moich byłych dziewczyn.
- Co teraz kolejna suka cię wykorzystuje i robisz dla niej zakupy? Ile razy dziennie daje ci za to dupy?
- Nie twój interes.
-Właśnie, że mój, bo też chcę być suką.
- Już nią jesteś. Nie zapominaj o tym.
Obróciłem głowę w innym kierunku i ruszyłem do jej domu. Czekała cała rozpłakana z nożem w ręku.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz