niedziela, 23 czerwca 2013

Rozdział 4

JUSTIN

Bardzo się ucieszyłem widząc SMS'a od Seleny. W związku z tym, że byłem już gotowy mogłem opuścić mój dom i iść po nią.
Po drodze spotkałem moją byłą dziewczynę Bellę. Chciałem ją ominąć i udać, że jej nie widzę, lecz ona rzuciła oschle: Jeszcze tego pożałujesz Bieber! Chciałem coś odpowiedzieć, ale były dwa powody dla których milczałem. Pierwszy widziałem Selenę zmierzającą w moją stronę, nie chciałem jej z w wciągać. Drugi: nie miałem ochoty na kłótnie, nie chciałem sobie zepsuść nastroju przed imprezą, która dobrze się zapowiadała. Bella odeszła, ja zacząłem bieg w stronę dziewczyny. Witając mnie pozwoliła sobie pocałować mnie w usta, co wyszło na dobre. Nie tylko z tego powodu, że Bella była światkiem tego zajścia, ale dlatego, że podjąłem już decyzję o rozmowie z nią o moich uczuciach. Czekałem na odpowiedni moment.  Uzanałem, że zrobię to na imprezie. Na plażę poszliśmy pieszo. Całą drogę przeszliśmy w objęciach co chwile robiąc przerwę na buziaka, co było trochę dziwne, bo nie byliśmy parą, ale mi to nie przeszkadza.  Nieodczuwając upływu czasu dotarliśmy na miejsce. Weszliśmy przez ogromną bramę. Prowadziłem Sel jak po swojej posesji. Trzymając się za ręcę zaprowadziłem ją na plażę. Przedstawiłem ją mojej ekipie i znajomym ze szkoły. Gdy nadszedł czas na mojego kumpla Tima Selena zachowywała się strasznie dziwnie. Wydawało mi się jakby się od dawna znali i nielubili. Nie wiedziałem co jest grane. Zignorowałem to. Wtem dziewczyna szarpnęła mnie i powiedziała:
-Justin, ja już chcę wracać.
- Co ty mówisz? Dopiero weszliśmy.
- Posłuchaj, nie chcę się z tobą kłócić za to chcę już wracać.
- Ale powiedz mi co się stało.
- Idziesz czy mam iść sama?
-Idę, ale za to mi powiesz o co chodzi.
- Dobrze, ale w drodze.
-Niech Ci będzie.
Wytłumaczyłem Ryanowi, że moja "koleżanka" chce już wracać.Na to padło kilka obraźliwych komentarzy m.in. : Bieber bierze ją w krzaki, nie przeszkadzać im! Widziałem, że to uraziło Selenę. Zaczęła uciekać. Nie żegnając się z imprezowiczami podążałem w stronę rozpłakanej Seleny.
- Co ci jest?

SELENA

Justin przedstawił mnie moim "kolegom" ze szkoły, którzy wcale nie okazali się mili. Poznałam uczniów klasy, do której uczęszczam wraz z Jusem. Wtem przyszedł czas na kogoś kogo poznałam i bardzo tego żałuję. A więc to Tim. Wiedziałam, że spotkanie go nie wróży nic miłego. Nie myliłam się. Chłopak nie chwalił się tym co kiedyś się wydarzyło. Jestem przekonana, że jeszcze cała szkoła będzie o tym wiedziała. Drżałam ze stachu uważając by nie wypowiedział na ten temat ani jednego słowa. I gdy już otworzył usta zrobiło mi się nie dobrze, więc poprosiłam Justina by odprowadził mnie do domu i to jak najszybciej. Słyszałam jak się ze mnie nabijali a co gorsze z tego, że ja i Justin to para. Poczułam się urażona i przeszedł mnie dreszcz na samą myśl o tym, że przez to wydarzenie Justin nie będzie chciał mnie znać. Jednak się myliłam. Gdy zaczęłam podążac w stronę wyjścia Justin okazał się prawdziwym dżentelmenem. Wybrał mnie. Mnie. Zostawił kolegów i pobiegł za mną. Mało jest facetów, których na coś takiego stać. W chwili gdy Jus dotknął mego ramienia strasznie się wystraszyłam a za razem ucieszyłam z podjętej przez niego decyzji. Mało co słyszałam przez dźwięk mojego płaczu lecz do mych uszu dotarły słowa:
- Skarbie, co ci się stało?
Zajęta ocieraniem łez nie odpowiedziałam na to pytanie. Zatrzymałam się i usiadłam na dużym kamieniu. Justin kucnął przede mną i delikatnie ocierał moje łzy. Znów powtórzył wcześniej zadane pytanie. Odpowiedziałam na nie jeszcze większym szlochem. Justin ponownie otarł moje łzy, wziął mnie na ręcę i zaczął nieść mnie do domu. Czując się niezręcznie poprosiłam go by się zatrzymał i postawił mnie na ziemię. Wysłuchał mojej prośby. Widziałam w jego oczach, że bardzo chce wiedzieć po co opuściliśmy plaże. Niestety nie byłam w stanie nic powiedzieć. Gdy już staliśmy pod drzwiami mego domu rzekłam do Justina:
- Wracaj na plaże. Idź. Baw się.
Lecz tym razem nie posłuchał i odpowiedział mi:
- Nigdy bym ci tego nie zrobił.  Posłuchaj wiem, że obecnie jesteś sama w domu, bo twoi rodzice i siostra wyjechali do Egiptu.
Nie miałam siły pytać go skąd o tym wie i wpuściłam go do domu. Rzuciłam się na kanapę w salonie. Justin gładził moje włosy swoimi ciepłymi dłońmi, składał pocałunki na mojej głowie. Całe moje ciało przechodziły ciarki. Czułam się jak księżniczka w towarzystwie przystojnego księcia.

JUSTIN

Po wielu próbach nadal nie dowiedziałem się co się stało.  Nie chciałem jej naciskać. Będzie chciała to powie. Ciekawość mnie zżerała totalnie, ale obiecałem, że nie będę jej męczyć. Nie mogłem patrzeć jak cierpi, przez to ja też cierpiałem. Nie wiedziałem jak jej pomóc, to sprawiało,że czułem większy ból.
- Sel, kochanie nie płacz - wydusiłem z siebie gdy leżała na kanapie. Tym razem również nie usłyszałem odpowiedzi, ale był postęp. Przestała płakać. Przytuliłem ją z całych sił, wtem dziewczyna pocałowała mnie w policzek i dziękowała,że jestem przy niej. Jej zachowanie bardzo mnie zszkokowało. Czułem, że to odpowiedni moment by poprosić ją o bycie moją dziweczyną, lecz już po raz drugi nie wypaliło.

SELENA

Justin wiedział najlepiej czego było mi trzeba. Wreszcie odwaga mi powróciła i chciałam być z nim szczera, lecz dostrzegłam, że weszłam mu w słowo. Speszeni milczeliśmy. Bałam się teraz odezwać, by znów nie popełnić tego błędu.Zaproponowałam Justinowi by zaczął mówić pierwszy bym mogła dokładnie przemyśleć swoją opowieść. Jus zgodził się i zaczął:

- Droga Seleno, znamy się tak krótko, a ja już zdążyłem...

1 komentarz: