piątek, 21 czerwca 2013

Rozdział 1

SELENA

Tydzień temu przeprowadziłam się z rodziną do Stanford Onatario w Kanadzie. Trochę czasu zajęło mi przyzwyczajenie się do terenu, ale jakoś poszło. Tydzień minął bardzo szybko. Nadszedł czas rozpoczęcia roku szkolnego. Strasznie się stresowałam, bo byłam to "nowa". Znałam to uczucie doskonale, gdyż nasza czwórka często zmieniała miejsce zamieszkania. Przyzwyczaiłam się do tego. Te ciągłe zmiany, pożegnania nie robiły żadnego wrażenia, miałam w tym wprawę. Ale nie o tym teraz. Z nerwów obudziłam się o godzinie 6.30. Miałam sporo czasu na wyszykowanie się i dotarcie do szkoły. Na spokojnie wybrałam nową kreację . A oto ona . Spojrzałam na zegarek. Była godzina 7.30.  Czas wyjeżdżać. Wsiadłam do swojego czarnego sportowego wozu marki BMW. Po 10 minutach byłam na parkingu szkolnym. Dookoła ogromnej szkoły słychać było krzyki nastolatków. Spokojnie,  nie zważając na to weszłam to piętrowego budynku. Szłam długim korytarzem rozglądając się wokoło. Wszystko było inne niż w starych szkołach. Długo błądziłam by znaleźć salę numer 6, bo tam mieliśmy spotkanie z wychowawczynią panią Maslow. Stres zjadał mnie od środka, nie wiedziałam czy nie stanę się pośmiewiskiem, czy będę najbrzydsza w całej klasie,  nie wspominając już o szkole. Przełknęłam ślinę i ruszyłam szybkim krokiem ku drzwiom. Przez nie uwagę w drzwiach potrącił mnie dość wysoki i przystojny brunet. Wszystko co miałam w rękach latało po korytarzu powoli opadając. Brunet wykazał się  wysoką kulturą. Pomógł mi pozbierać kartki leżące na korytarzu. Gdy mu podziękowałam nastąpił wspaniały moment, którego się obawiałam. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Poczułam jak ciarki przechodziły mi po plecach. Chyba się zakochałam.


JUSTIN

Dziś rozpoczynamy nowy rok szkolny w naszej kanadyjskiej szkole. Chodzę do trzeciej gimnazjum, więc jak się domyślacie mam 16 lat. Nie skacze z radości, że wakacje dobiegły końca, ale  jest coś dzięki czemu mam chęć pójścia do szkoły. Mianowicie są to dziewczyny, nie tylko te które już znam od lat, ale także pięć nowych, które mają do nas dołączyć. Dołączają do nas też chłopcy, ale to już mnie naprawdę mało obchodzi. Jak już wspomniałem cieszę się niezmiernie. Zaraz po wyjściu trafiłem do szkoły. Przed wejściem przywitałem kolegów i ruszyłem ku sali numer 6. Przed drzwiami miałem nie wielki wypadek z nową dziewczyną, Była doskonała, ale niestety ja przez swoją nie uwagę wyszedłem na kompletnego idiotę. Oczywiście przeprosiłem ją, ale mimo to czułem się głupio. Nie wiedziałem co z siebie wydusić więc rzuciłem:
- Hej. Ja jestem Justin, Justin Bieber. A ty?
- Hej. Nazywam się Selena Gomez.
  Nie wiedząc co mam dalej zrobić spytałem czy wejdzie do klasy. Odpowiedziała twierdząco. Przepuściłem ją w drzwiach. Zajęła swoje miejsce, ja usiadłem obok niej. Strasznie mi się podobało jak kącikiem oka zerkała na mnie, w sumie ja nie byłem gorszy i robiłem to samo. Po przemowie nauczycielki musieliśmy opuścić salę. Nie miałem na to ochoty, chciałem dalej obserwować Selenę. Gdy wychodziła w budynku ruszyłem w jej kierunku. Zacząłem krzyczeć jej imię. Odwróciła się. Biegłem w jej kierunku. 
- Hej mała, gdzie lecisz?
- Idę do domu.
- To może Cię odprowadzę?
-Chętnie.-uśmiechnęła się.
- Jakie masz plany na resztę dnia?-zapytałem.
-Chciałam wybrać się do jakiegoś centrum handlowego, ale nie znam jeszcze tej okolicy.
- Mogę być Twoim przewodnikiem... jeśli chcesz.
Dziewczyna uśmiechnęła się,co pewnie znaczyło tak.
- Tu masz mój numer telefonu dzwoń jak będziesz gotowa, przyjadę po Ciebie.
- Oooo... już jesteśmy.
-Niezła chata - wydusiłem.
-Do zobaczenia.

SELENA

Wychodząc ze szkoły czułam się samotna, lecz dzięki propozycji bruneta poczułam się jak w niebie. Miło nam się rozmawiało. Bardzo go polubiłam i obawiam się,że nawet coś więcej, ale nie jestem pewna co do jego uczuć względem mnie. Niestety nasz spacer dobiegł końca. Znajdowaliśmy się przed moim domem.Justin pochylił się do pocałunku,lecz ja nie byłam na to jeszcze gotowa, więc obróciłam się zmierzając ku domu. Strasznie chciałam zadzwonić,ale trochę się wstydziłam, przecież wiedziałam o nim tyle co nic. Ale cóż, do odważnych świat należy. Wystukałam numer i wdusiłam zieloną słuchawkę. Czekałam dwa sygnały i usłyszałam ten cudowny głos mówiący: 
- Słucham
- To ja Sel.
- Jak miło,że dzwonisz. To jak idziemy?
- Właśnie po to dzwonie. Jak nie masz nic lepszego do roboty to przyjdź po mnie. \Wiesz już gdzie mieszkam.
- Ok. Do zobaczenia. Pa
-Pa.
Minęły dwie minuty i usłyszałam dzwonek do drzwi. Przez to, że byłam sama w domu musiałam pofatygować się do drzwi. To był Justin. Serce mi zamarło gdy go ujrzałam. W tym stroju kupił moje serce. Wyglądał nieziemsko. Zdziwiłam się, że zjawił się tak szybko. Okazało się, że mieszka po sąsiedzku.


JUSTIN

Byłem wniebowzięty gdy na wyświetlaczu ujrzałem dzwoniący nieznany numer. Byłem pewny, że to ona i się nie myliłem. Nie zaprzeczam, że to mnie bardzo ucieszyło. Gdy poprosiła, żebym przyszedł nie zwlekałem tylko ruszyłem do willi obok. Była zaskoczona. By nie zepsuć jej humoru nie pytając czemu ma taką głupkowatą minę pociągnąłem ją za rękę w kierunku mojego białego BMW. Co prawda nie zrobiło to na niej wrażenia, bo sama ma takie auto tylko, że w innym kolorze, świetnie udawała zachwyconą. Robiła to dla mnie.  By nie było mi przykro. Miło z jej strony. Przez całą drogę dziwnie się czułem.  To były chyba motyle w brzuchu. Nigdy nic takiego nie czułem, ale byłem pewien, że to ta jedyna.







Proszę pierwszy rozdział trochę bez sensu,ale bez obaw akcja się rozkręci

2 komentarze:

  1. Hahahha no wiesz podoba mi się rozdział ale trochę go nie ogrnełam napisałaś że do szkoły pojechała BMW a wracała pieszo troche się to kupy nie trzyma ale ok ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to przepraszam i postaram się nie popełniać już takich błędów

      Usuń