SELENA
Dostałam straszny telefon od siostry z Egiptu. Moi rodzice... Oni... Oni nie żyją. Roztrzaskałam swój telefon o podłogę. Chwyciłam nóż. Chciałam się pociąć, znowu. Lecz przypomniały mi się słowa Justina. Nóż nadal trzymałam w ręce. Usłyszałam, że Justin wchodzi do domu. Widziałam jego przerażenie w oczach. Opuścił torby tłucząc przy tym słoiki i butelki. Ruszył w moją stronę ocierając mi łzy.
- Kochanie co się stało?
- Moi... Moi rodzice... Oni...
- Co z nimi?
-Oni...
- Mieli wypadek?
- Tak..., ale wypadek... śmiertelny .Casie dzwoniła.
- Co teraz?
- Chcę tam lecieć... z Tobą. Jeśli tego zechcesz...
- Jasne, że tak. Nie zostawię Cię w takiej chwili. Zawszę będę przy Tobie na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie. Możesz na mnie liczyć
- Dziękuję.
JUSTIN
Nie ukrywam. Ta wiadomość mną wstrząsnęła. Nie mogłem w to uwierzyć. Byli tacy młodzi. Co się mogło stać? Chyba znałem odpowiedź, ale mimo to nie chciałem rzucać oskarżeń. Miałem podejrzenia co do Tima. W końcu groził Selenie, że jeszcze pożałuje, ona i jej siostra. Bonus. Obie ucierpiały z powodu jednej tragedii. To musiał być on, ale nie wspominałem o tym przy Sel. Wiedziałem, że ta informacja może tylko zaszkodzić. Milczałem. Dziewczyna płakała. Nie mogłem patrzeć jak cierpi. Wziąłem ją w swe ramiona i zaniosłem na górę, do jej sypialni. Delikatnie położyłem jej ciało na łóżku.
- Justin, zostań przy mnie. Proszę.
- Jak sobie życzysz kochanie tylko zamknę drzwi i rozpakuję zakupy i do Ciebie wracam. Tylko nie rób nic głupiego. Proszę Cię.
- Nawet nie mam na to ochoty nie wspominając już o sile.
Poszedłem na dół zamknąłem bramę, samochód, drzwi od domu, rozpakowałem zakupy i wbiegłem jak wariat po schodach. Wszedłem do jej sypialni. Sprawiała wrażenie śpiącej dziewczyny i gdy chciałem ją zostawić samą z myślami rzekła:
- Przytul mnie tak, jak kiedyś robił to tata. Chcę poczuć twoją miłość. Chcę poczuć się kochana. Chcę mieć przy sobie kogoś, komu mogę zaufać
- Jak sobie życzysz księżniczko. Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa, choćbym miał zdobyć gwiazdkę z nieba. Wiedz,że jesteś tą jedyną, tą z którą chce spędzać swoje dobre i złe chwile, przy twoim boku chcę spędzić te ostatnie chwile.
- Justin skończ!!! Masz przed sobą całe życie.
- Przecież nie wiesz co się stanie za parę lat, a nawet chwil, dni.
- Wiem tylko jedno. Chcę umrzeć pierwsza. Nie mogłabym przeżyć kolejnej straty kogoś ważnego.
Z moich oczu poleciały łzy. Czułem, że jej słowa są naprawdę szczere,że czuje to samo. Przytuliłem ją bardzo mocno i bardzo długo. Zasnęła w moich ramionach. Delikatnie ją odłożyłem i położyłem się obok niej tak, by poczuła moje ciepło, tak by poczuła bicie mego serca. Wtuleni w siebie przespaliśmy całą noc. Gdy rano otworzyłem oczy ujrzałem rozpłakaną twarz Seleny, po której dalej spływały łzy, gorzkie łzy. Otarłem je.
- Justin, kochanie, powiedz, że to tylko sen.
- Chciałbym, ale niestety nie mogę tego zrobić, choć wiem, że sprawiłoby ci to radość. Proszę, nie smuć się. Uśmiechnij się! Chcę zobaczyć twoją radośnie uśmiechniętą twarz.
Uśmiechnęła się. Choć to nie było prawdziwe poczułem ulgę na sercu wiedząc, że może już się uśmiechnąć. To dobry początek.
SELENA
Czułam, że to Justinowi mogę w pełni zaufać. Chciałam podzwonić po rodzinie, poinformować ich o całym zajściu. Ale z jednej strony nie chciałam ich martwić. Pewnie mieli dużo swoich problemów.
Świetne opowiadanie ! :)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny rozdział :P
Jest już nowy rozdział
Usuń